Co do trianguli,ble...
Starszy pracownik w firmie, pojedziemy na taką robotę, tam jest punkt,sam zakładałem tamtą osnowę. No to jedziemy i lekkie zdziwienie. Chłop z triangula zrobił sobie składowisko na zeschnięte badyle,perz i inne chwasty. Niestety zaczęło to rosnąć. 15 minut było kopania i rozwalania tego badziewia. Oczywiście musieliśmy odwalić to badyle gdzieś a że w koło było pole chłopa ( z ziemniakami) to tam rzuciliśmy. Nagle się pojawia delikwent i nie przebiera w słowach... Delikatnie zmachany robotą pokazałem mu tabliczkę na jednej z nóg (była w bardzo dobrym stanie) i kulturalnie wytłumaczyłem, że takie działanie to niszczenie i jest to łamanie prawa. Mina wcale mu nie zrzedła "Panie,ja nie wyrażałem zgody żeby to u mnie stało, ja tego nie chciałem" (oczywiście osnowa była zakładana za komuny ;) ) I coś tam jeszcze gada, to ja w końcu zapytałem czy mam wezwać policję by zajęła się tą sprawą. Coś tam poklął pod nosem i poszedł (pewnie wieczorem znów zrobił sobie składzik na chwasty)
JM wszystko zależy od drugiego człowieka. Nie sądzę żeby tamci geodeci od razu na niego się rzucali z językiem podwórkowym:)[GeoForum PIIG ] Re: Samochody służbowe
Co do trianguli,ble...
Starszy pracownik w firmie, pojedziemy na taką robotę, tam jest punkt,sam zakładałem tamtą osnowę. No to jedziemy i lekkie zdziwienie. Chłop z triangula zrobił sobie składowisko na zeschnięte badyle,perz i inne chwasty. Niestety zaczęło to rosnąć. 15 minut było kopania i rozwalania tego badziewia. Oczywiście musieliśmy odwalić to badyle gdzieś a że w koło było pole chłopa ( z ziemniakami) to tam rzuciliśmy. Nagle się pojawia delikwent i nie przebiera w słowach... Delikatnie zmachany robotą pokazałem mu tabliczkę na jednej z nóg (była w bardzo dobrym stanie) i kulturalnie wytłumaczyłem, że takie działanie to niszczenie i jest to łamanie prawa. Mina wcale mu nie zrzedła "Panie,ja nie wyrażałem zgody żeby to u mnie stało, ja tego nie chciałem" (oczywiście osnowa była zakładana za komuny ;) ) I coś tam jeszcze gada, to ja w końcu zapytałem czy mam wezwać policję by zajęła się tą sprawą. Coś tam poklął pod nosem i poszedł (pewnie wieczorem znów zrobił sobie składzik na chwasty)
JM wszystko zależy od drugiego człowieka. Nie sądzę żeby tamci geodeci od razu na niego się rzucali z językiem podwórkowym:)